Music

poniedziałek, 4 kwietnia 2016

Prolog

Nie pamiętała niczego; jak się tu znalazła, gdzie jest i dlaczego wokół niej jest ogień, który nie bije ciepłem, tylko żarem. Chciała krzyczeć, ale dym wypełniał jej płuca. Siedziała, tylko szlochając. Czekała na matkę, która biegła do niej, ile tylko sił jej starczyło.
Kiedy dobiegła do małej i ciasnej jaskini, uścisnęła córkę, najmocniej jak potrafiła.
Była niezwykle młoda i piękna. Szmaragdowe oczy błyszczały od łez, a szare włosy były brudne od sadzy.
-Silva, słońce- rzekła- Jeśli zobaczysz tutaj inne elfy, biegnij do nich, rozumiesz?
Blada twarzyczka skinęła na znak zgody.
-Ja muszę wracać i walczyć...-przerwała ze łzami w oczach.-Obiecaj mi, że się nie poddasz, że pokażesz światu, kim jesteś. Kocham cię, Silva. Pamiętaj, pomścij nas!
Odeszła.
-Zostań...
Dziewczynka została sama. Wokół słychać było tylko płacz, krzyki i ryk bestii.
Zamknęła oczy. Nie chciała tu być. Nie chciała się tu obudzić. Chciała być w domu i śmiać się razem z rodziną. Otworzyła je ponownie.
Kiedy patrzyła, jak płonie jej miasto, zaczęła łkać. Gdzieś tam jej rodacy walczyli z wielkim potworem, który napadł na Nich i zamienił miasto w popiół.
Małe domki stały w ogniu, który wraz z nimi pochłaniał tysiące istot.
Elfka skuliła się potulnie i mimo wrzasków zasnęła.

Obudziły ją blade promienie słońca. Pełna strachu, na czworakach wygramoliła się z jaskini. Ukazały się jej ruiny miasta Yavll. Jej ukochanego. Ogień pozostawił po sobie tylko popiół.
Milcząc, szła przed siebie i przypominała sobie każde miejsce. Kawałek dalej leżały trupy elfów, które dzielnie walczyły o swój dom. Widząc je, zaczęła biec. Nie chciała tego widzieć. Biegła na oślep, aż potknęła się.
-Tato...-wpatrzyła się w ciało.-Tato, chodźmy stąd, chodź... tato.
Łzy napłynęły jej do oczu. Ciągnęła, targała, szarpała.
-Kocham cię!-przytuliła się do ramienia ojca.
Przypomniała sobie wszystkie chwile, które razem spędzili. Widziała jak odchodzi wszystko, co miała.
-Proszę, wstań!-zapach zgnilizny zapychał jej nozdrza.
Pomimo młodego wieku wiedziała, czym jest śmierć, i że nikt już się nie obudzi. Tyle scen przewijało się w jej umyśle, jednak żadna nie pozostawała na długo.
I wtedy pojawiła się myśl, a raczej pragnienie...
Jednego dnia dla małego dziecka słonce zaszło, tylko po to, aby dla bohatera mógł pojawić się księżyc...